anna@prezentello.pl

Mój Happy Client, czyli dlaczego warto robić to, co się kocha.

O Pani Agnieszce miałam pisać już dawno temu ale wciąż jestem na etapie uczenia się przyjmowania dobrych słów od innych. Jakoś tak w Polsce łatwiej podzielić się porażką, a nie sukcesem ale od początku:

Pani Agnieszka, w kwietniu 2017 roku zadzwoniła do mnie i prosiła, żebym zgodziła się zrobić dla jej męża z okazji 40-stych urodzin film, który chwyci go za serce. Opowiadała, że ciężko jest znaleźć kogoś z takimi usługami i że gdy znalazła moją stronę – od razu wiedziała, że to to. I że ona zapłaci mi nawet trzy razy tyle ile jej powiem, tylko żebym się zgodziła.

Spokojnie – cennik na razie mam stały, a entuzjazm jakim pani Agnieszka zaraziła mnie przez telefon był bezcenny.

Po rozmowie telefonicznej, w e-mailu napisała do mnie tak:

„Na początku bardzo chciałam podziękować, że się Pani zgodziła w tak krótkim czasie zrobić dla mnie film 🙂

Szukałam namiętnie takiej usługi w necie. W Bydgoszczy są tacy specjaliści, ale okazuje się, że trzeba się zgłosić do nich 6 miesięcy wcześniej – jakiś absurd! I muszę powiedzieć, że nie było łatwo!!! Chyba nie ma dużo fachowców, którzy zajmują się taką właśnie usługą przez internet, a wiem po znajomych, że dużo osób jest chętnych na takie filmiki. Jak trafiłam na Pani stronkę, zaraz wiedziałam, że to jest to czego szukałam, jeszcze bez przeczytania co Pani proponuje!!!

ZŁAPAŁAM PANA BOGA ZA NOGI, ŻE PANIĄ ZNALAZŁAM 🙂

Jestem w 100% zdecydowana na Pani usługę!!!!!!! Z zmontowaniem filmu zdaję się na Pani talent i kreatywność. Zależy mi, aby film BARDZO PORUSZYŁ !!!!! serce mojego męża. Oczywiście jestem gotowa za wszystkie „dodatkowe bajery” przy filmie zapłacić, aby był on jedyny w swoim rodzaju.”

W ten sam dzień zadzwoniła do mnie też młoda dziewczyna, z prośbą o prezentację na ślub dla młodych. Mówiła, że próbowała robić to sama w Power Poincie ale, że wygląda to fatalnie. Myślę sobie: okey, bierzemy dwie sprawy jak przysłowiowego byka za rogi. Pytam więc spokojnie na kiedy prezentacja ze zdjęć? A był to czwartek. Dziewczyna odpowiada, że na najbliższą niedzielę…

– Hmm… proszę podesłać zdjęcia zobaczymy co da się zrobić.

Na szczęście nie było ich bardzo dużo. Zamknęłam sprawę świadkowej jeszcze w sobotę i dogadywałam się co do szczegółów z Panią Agnieszką.

Gdy dwa tygodnie później przyszła paczka z albumami fotograficznymi i pendrivem – zabrałam się do pracy. Miałam na to dzieło około dwóch miesięcy ale jak to bywa, szczególnie wśród studentów lub w firmach pod koniec roku – najwięcej problemów „wysypuje się” pod koniec projektu. Program zaczął odmawiać posłuszeństwa i wstawiać „przejścia” o dziwnej grafice między zdjęciami. O tym już jednak Pani Agnieszce nie mówiłam. Zaczęłam więc podpierać się drugim programem co spowodowało wydłużenie samej pracy. Termin oddania nieuchronnie się zbliżał. Gdy poradziłam sobie z własnym programem do montażu filmów, Pani Agnieszka podesłała filmiki – życzenia nagrane przez znajomych komórkami. Wszystko fajnie ale kilka formatów filmów nie chciało odtwarzać się jak należy. Po wielu próbach doszłam i z tym do ładu. Tak to jest jak motywacją jest zadowolenie takiego pozytywnego klienta. Wysłałam plik, odesłałam pocztą albumy oraz pendrive i czekałam…

Po około miesiącu (ze względu na przejściowe choroby mojej Happy Client) dostałam informację:

„Prezentacja – mojego męża i gości powaliła na kolana. Było dużo śmiechu jak i płaczu. Ze wzruszenia płakali chyba wszyscy. Mój mąż gdy to oglądał miał białe usta i był blady ze zdziwienia. Okazało się, że w lokalu jest rzutnik na suficie i wielki spuszczany ekran. Dźwięk DJ puścił z głośników więc efekt był powalający!!! Moja siostra osobiście oglądała na drugi dzień prezentację ok. 10 razy . Nawet mojemu szwagrowi, którego nigdy nie widziałam płaczącego, łzy leciały jak grochy. Pani Aniu jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI za cudną prezentację. Myślę, że jeszcze nie raz skorzystam z Pani usługi.

Pozdrawiam Agnieszka Wyczling”

2 Responses to Mój Happy Client, czyli dlaczego warto robić to, co się kocha.

  1. Kasia Piasecka napisał(a):

    Cudowne ach!
    Norrrrmalnie i ja poczułam ten dreszczyk, pewnie też dlatego, że i dla nas wyczarowałaś takie cuda <3
    My wymyśliliśmy sobie prezentację, jako podziękowania dla Rodziców na weselu. Ania przygotowała wszystko od A do Z – my tylko dostarczyliśmy materiały zdjęciowe i szczegóły z naszego życia. Prezentacja została bardzo zgrabnie zamknięta w fotoksiążce dzięki czemu Rodzice mogli do niej wracać wiele razy po tamtym czasie… za każdym razem towarzyszy im wzruszenie…
    Piękna pamiątka… na lata…
    Polecam wszystkim tym, którym odtanczenie "w kółeczku" "kochanych rodziców mam…” nie daje satysfakcji… 😉 to idealny prezent dla każdego kto prawnie ofiarować coś tak unikatowego, jak….emocje i pamięć.
    Dziękujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *