anna@prezentello.pl

Wyprawka do szkoły

Przychodzi ten pierwszy dzień w szkole po wakacjach i… nie wiem jak wy ale ja truchleję, jako matka. Wstyd przyznać ale dziś chyba rodzic boi się bardziej niż samo dziecko. Dlatego zaraz po rozpoczęciu – zabieram szkraby na ciacho. Ja raczę się caffe latte. Ostatnio piłam taką z posypką z piernika – niebo w gębie. Ale wróćmy z nieba na ziemię.

Będzie trochę o standardowych rzeczach i trochę o tych, które osłodzą naszym pociechom pierwsze dni nauki po długiej przerwie. Zawsze wizyta w sklepie papierniczym pod koniec wakacji wiązała się z ekscytacją i dużymi emocjami. Ja osobiście jako prymuska chodziłam po zeszyty pod koniec czerwca <LOL>. Dziś to raczej walka o najlepszy towar w koszach niż miła wizyta w starym sklepie papierniczym i czekanie na swoją kolej.

Mały czy duży uczeń, prócz gadżetów z motywami z ulubionych bajek na topie (plecak lub tornister, piórnik, pudełko na kanapki, zeszyty z mandalami lub wesołymi tekstami) ucieszy się również z gumki myszki xxl for big mistakes, śmiesznego długopisu, w którym zatyczka to końcówka łyżki lub widelca. Są też długopisy jadalne, jeśli twoje dziecko jest nerwuskiem.

Koniec lata i rozpoczęcie szkoły możesz umilić swojemu smykowi kupując mu dodatkowo do wyprawki ciekawy prezent. Jeśli jeszcze nie ma, obowiązkowo, ciekawą encyklopedię dla dzieci. Jeśli jest jej posiadaczem to polecam również Poradnik Małego Skauta. Wszystko, co musisz wiedzieć, by przetrwać autorstwa Marcina Przewoźniaka lub Wielką księgę eksperymentów. Ponad 200 doświadczeń pozwalających zgłębić tajemnice nauki przy zabawie ewentualnie książkę Mały Geniusz. Zadania dla dzieci na bystrość i inteligencję wydawnictwa Elżbiety Jarmołkiewicz.

Jeśli twoje dziecko przez wakacje nie zaliczyło żadnego kursu, to dobrze, bo to czas na odpoczynek. Teraz jest szansa zapisać go na różne szkolenia, kursy i warsztaty. Większość domów kultury i innych placówek rusza właśnie na jesień z taką ofertą. Przykładowo może to być szkolenie komputerowe, kursy językowe, nauka gry na instrumencie, korepetycje z przedmiotów, z których gorzej mu szło, kurs szybkiego czytania, pamięci i koncentracji. Na zastanowienie masz teoretycznie cały wrzesień ale… lepsze kursy są mocno oblegane. Możesz zapisać dziecko on-line na trening umysłu na stronie dlamozgu.pl. Możesz podarować mu e-Voucher z dostępem do serwisu, na którym jest wiele gier i zadań uczących koncentracji, zapamiętywania i logicznego myślenia.

Z bardziej relaksujących zajęcia plastyczne np. ceramika, kurs fotografii czy robotyka. Moja córka w pierwszej klasie trafiła na zajęcia z szycia i zawstydziła nawet mnie swoimi pluszowymi perełkami. Był na nich nawet jej kolega. Jeśli dziecko uczy się dobrze w szkole, ale brakuje mu ruchu polecam prezent w postaci semestru z kursu tańca towarzyskiego, nowoczesnego, break dance’u, gimnastyki artystycznej, baletu, karate, judo, jazdy konnej, pływania a w zimie łyżew lub nart.

Zamiast pieska i kotka możesz kupić swojemu dziecku roślinkę by mogło się nią opiekować. Ewentualnie jakiś zestaw młodego chemika do eksperymentów np. z kryształami. Bardzo ciekawa jest książka Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świata wydawnictwa Dwie Siostry. Globus lub mikroskop też będzie rewelacyjnym dodatkiem do szkolnej wyprawki i na pewno zachęci dziecko do odkrywania świata na własną rękę.

Zaś dla młodego meteorologa Meteo-Max. Stacja pogodowa, na której można odczytać ciśnienie, wilgotność, temperaturę, czas, nastawić sobie alarm, zobaczyć pogodę na następny dzień i ubrać się odpowiednio do niej na najbliższe dwanaście godzin, w czym podpowiada postać pogodynki posiadającej dwadzieścia trzy sugestie ubiorów.

Wesołym i uczącym sprytu prezentem są gry logiczne lub sprawnościowe. Mogą być też edukacyjne na komputerze. Eleganckim i pożytecznym prezentem jest zegarek na rękę lub budzik by łatwiej wstawało się rano do szkoły. Dla śpiochów polecam uciekającą wersję.

Z uczeniem kojarzy mi się tablica. Jej wynalazcą jest James Pillans. Z kolei pan Jerzy Baron, jako pierwszy korzystał z dużej czarnej tablicy do prezentacji swoich lekcji matematyki w 1801 roku. Można ją mieć też w domu, jako mini wersję lub w postaci farby na fragmencie ściany. Z firm najbardziej polecanych jest Primacol Decorative lub Benjamin Moore. Można nią pomalować niemal wszystko. Lodówkę by opiekunka domowego ogniska miała na czym wypisywać listę zakupów lub domowe obowiązki dla wszystkich, kieliszki na domowej imprezie lub sadzonki w doniczkach czy też szafki. Taka tablica jest również dostępna w postaci naklejki z kredą np. na drzwi. Zastosowań jest wiele, choć taki prezent najmilej zaskoczy najmłodszych. A ty, jako rodzic nie będziesz się martwić o ściany, które mogą być pomalowane flamastrami.

Do zdobywania wiedzy np. finansowej przyda się również kolorowy kalkulator lub czekolator, licząca skarbonka czy bankomat mały bankier, uczący dziecko oszczędzania i zasady działania bankomatów. Sam możesz pobawić się z dzieckiem, w reguły, jakie panują w świecie finansów, dając mu kieszonkowe. Jeśli chce, może pożyczyć od ciebie trochę więcej pieniędzy na wymarzoną zabawkę, ale będzie musiało oddać je z następnej wypłaty z małym procentem. Daj mu też drugą możliwość, gromadzenia oszczędności z niewielką nawiązką. Bo jak wiadomo nie jest bogaty ten, kto dużo wydaje, tylko ten, kto ma oszczędności. Niech dziecko zrozumie, że czasem warto poczekać by coś dostać. Ważne byś był nieugięty, tak jak dla ciebie nieugięte są banki i twój pracodawca. Uwierz mi, że gdyby można było płaczem uzyskać pieniądze, bylibyśmy bardzo bogatym krajem. Razem z dzieckiem przekażcie jakąś kwotę na wyprawki do szkoły dla biedniejszych uczniów. Zaś całej rodzinie przyda się skarbonka karniak, do której każdy wrzuca jakąś symboliczną kwotę np. za złe zachowanie, za załamanie zasad diety, za lenistwo, za przekleństwa itd. Jak widać pieniądze nie są takie złe, jeśli je umiejętnie wykorzystamy $$$$

Ahh i telefony – nie znam się na nowościach ale wydaje mi się, że to kiedy kupimy telefon powinno zależeć od dojrzałości dziecka. Powinien on służyć przede wszystkim do komunikacji z rodzicami po samodzielnym opuszczeniu szkoły. Osobiście będę mierzyć w trzecią, czwartą klasę. Zobaczymy co czas pokarze. Ponoć w jednej szkole dyrektor zabronił telefonów bo nikt ze sobą nie rozmawiał, a gdy odpuścił ten zakaz nagle zaczął znów narzekać na hałas i gonitwy po korytarzach 🙂

I mała anegdotka dla wytrwałych. Tydzień temu, mąż zabrał mnie na 10tą rocznicę do… Lwowa. Piękne miasto, tym bardziej, że zwiedziliśmy je wykupując wycieczki: „po dachach” i „podziemiami” w niejakim kumpel-tour (polecam po stokroć!). Młodzi ludzie tak ciekawie mówili o historii i o aktualnych nastrojach politycznych, że od razu chwyciliśmy za historyczną część wujka googla by odświeżyć sobie kilka faktów. Doszliśmy do jednego wniosku: gdyby lekcje historii wyglądały tak jak te wycieczki, podręczniki, egzaminy i odświeżanie wiadomości po latach, nie byłyby w ogóle potrzebne! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *