anna@prezentello.pl

Prezenty dla niesfornego dziecka i kilka rad

Wiem, że to strona o prezentach ale dziś jako matka chcę podarować wam kilka cennych rad, z których wcale korzystać nie musicie. Osobiście żałuję, że nikt mnie nie przygotował na macierzyństwo, a wręcz wielu wprowadziło mnie w błąd, że jest wprost cudownie. Bo jest… ale przy niektórych dzieciach jest tak ciężko, że człowiek sięga swoich granic i nie do końca wie co zrobić, a o radę wstydzi się zapytać. Niejednokrotnie mój mąż w pracy – idealny szef, a w domu… nic nie działa, nikt go nie słucha, wszystko pod prąd chociaż się stara 😊

W formie żartu, dla niegrzecznych dzieci, można kupić nawet kaftan bezpieczeństwa lub kulę u nogi. Ja jednak polecam choćby próbę rozmowy z nimi. Na warsztatach psychologicznych w przedszkolu pani prowadząca podpowiedziała rodzicom o metodzie empatycznego kontaktu ze sobą z zakresu Nonviolent Communication, czyli Porozumienia bez Przemocy (informacje na stronie trenerempatii.pl). W skrócie chodzi o to, że gdy dziecko się emocjonuje i nie chce cię słuchać, przyklęknij przy nim, spytaj się jak możesz mu pomóc się rozluźnić, co możesz dla niego zrobić? Następnie wysłuchaj dziecko, co ma ci do powiedzenia i spróbuj to powtórzyć (sparafrazować) lub opisz sytuację, która wywołała te emocje, ale bez oceniania ich. Unikaj słów: nigdy, zawsze, stale, rzadko. Przykładowo: „Ah, czyli uderzyłeś siostrę, bo nie chciała ci dać zielonej kredki” a nie „jesteś niegrzeczny”. Po drugie opisz uczucia, mając na uwadze, że stoją za nimi jakieś potrzeby dziecka. Spróbuj zrozumieć je na głos. Potem poproś dziecko o to, co chcesz by zrobiło, bardzo konkretnie. Przykładowo: „proszę następnym razem poproś siostrę o zieloną kredkę” a nie „bądź grzeczny”. Unikaj słowa „nie”. I pamiętaj reaguj od razu.

Czasem oglądam angielskie odcinki „Niani”. I uwierzcie mi mam świeczki w oczach, co dzieciaki potrafią robić swoim rodzicom. Zawsze myślę sobie wtedy – no nie! Tego przypadku już nie da się naprawić. Tym razem na pewno jej się nie uda. I… dzień obserwacji, wprowadzenie nowych zasad, tydzień krzyku i przepychanek, nieustraszeni rodzice i… spokój. Święty spokój… wzajemny szacunek, brak stresu i radość. Zasad, które stosują w tym programie jest kilka. I choćby nie wiem, jakie dziecko było, jeśli rodzice będą wytrwali, zasady te da się wprowadzić niemal natychmiastowo. Nie wiem, jakie masz problemy ze swoimi pociechami. Wiem na pewno, że najgorzej jest, gdy przebywasz z dziećmi wśród ludzi gdzie jesteście cały czas oceniani. Wiem też, że gdy z jedną przypadłością się uporasz na pewno pojawią się inne problemy. Rodzicielstwo to roller coster bez hamulców. Wsiadłeś i nie ma jak wysiąść, ale żeby było bezpiecznie zapnijcie wszyscy pasy i przyglądnijcie się samym sobie. Trzymanie się zasad sprawia, że wszyscy wiedzą, na czym stoją i zaczyna być coraz bardziej radośnie, a nie tragicznie. I uwaga! Można myśleć źle o swoich dzieciach. To nie grzech. Grzechem byłoby poddanie się i niechęć zmiany sytuacji, która rani którąkolwiek ze stron. Za przemocą fizyczną też nie jestem, bo czy przyjacielowi tłumaczysz coś klapsem? Nie, robisz to do skutku aż zrozumie i wyrazi swoje zdanie. A czy zostawiasz płaczącego przyjaciela samego w pokoju, żeby się uspokoił? Nie rób tego swojemu noworodkowi. To taki mój mały apel. Wiele razy cytowałam już pana Marshall’a Rosenberg’a ale zrobię to jeszcze raz 😊 „Często powtarzam, że moja osobista definicja piekła to posiadanie dzieci i myślenie, że istnieje coś takiego, jak bycie idealnym rodzicem”.

Jeśli macie zaś problemy ze snem dziecka polecam p. Sylwię Latałę, która bardzo mi pomogła: Spokojny sen dziecka. Jedyne czego żałuję to, że nie znałam jej wcześniej, przy problemach ze spaniem pierwszej córki. Wiem, wiem… teraz większość z was powie pod nosem: czego to już ludzie nie wymyślą – nauka spania dziecka. W cichych rozmowach z mamami wiem, że w około 80% przypadków chodzą one chronicznie niewyspane, a przez to gorzej funkcjonują, na czym traci też samo dziecko za dnia. Przy ścisłej współpracy z p. Sylwią dzieją się cuda.

Z niektórymi problemami człowiek nie jest sobie w stanie poradzić sam, bo często to on jest ich powodem. Warto wtedy zasięgnąć opinii specjalisty. I najlepiej, jeśli będzie to polecony psycholog. Skoki rozwojowe też nie ułatwiają sprawy, a zaczynają się już od buntu dwulatka. Czasem na poprawę pewnych zachowań trzeba poświęcić więcej czasu.

Z małych prezentów, które mogą przy okazji ułatwić wam życie, możesz kupić swojemu dziecku magnesy i przyznawać je za dobre sprawowanie. U nas kiedyś funkcjonowała opcja: za sześć zdobytych magnesów – nagroda – np. wspólne wyjście do klubu malucha z torami przeszkód lub do kina. Teraz wystarczy krótka rozmowa i pochwały pod koniec dnia. Choć chwalenie jest tysiąc razy lepsze niż ganienie za coś. Dziecko robi to o czym się do niego mówi. Polecam też opcję z tablicą motywacyjną na każdy dzień lub ze schodami do zamku, czy drabiną strażaka, po których przesuwasz magnes z wizerunkiem dziecka. Możesz też kupić dwa słoiki dla dzieci. Do jednego z nich wsadzaj kolorowe kamyczki lub koraliki, jako nagrodę za dobre zachowanie, do drugiego zaś koralki za złe zachowanie. Gdy słoik z „dobrymi” koralikami wypełni się zafunduj dziecku jakąś nagrodę: wspólne wyjście lub wymarzoną zabawkę. W ogóle taka tablica organizacyjna ze zdjęciem dziecka, planem lekcji, notesem na wiadomości dla niego, wykazem obowiązków i wieszakiem na plecak to fantastyczny i praktyczny prezent.

 

A teraz bardzo mądry tekst Janusza Korczaka

„Prośba dziecka:

Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.

Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.

Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.

Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje postawę głupio dorosłą.

Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.

Nie chroń mnie przed konsekwencjami.

 

Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.

Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.

Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga!

Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.

Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy.

Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.

Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To, dlatego nie zawsze się rozumiemy.

Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.

Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie.

Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.

Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.

Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.

Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.

Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało.

Nie bój się miłości. Nigdy.”

 

I jeszcze jeden cytat Khail’a Gibran’a z 1923 roku:

„Twoje dzieci nie są Twoja własnością

Są synami i córkami tęsknoty za swym życiem

Przychodzą przez ciebie, ale nie od ciebie

I mimo że przy tobie są, nie do ciebie należą

Możesz im dawać swoją miłość,

Ale nie Twoje zmysły, bo mają swoje.

Jesteś ojczyzną ich ciał,

Lecz jednak nie ich dusz.

Dusze ich mieszkają w przyszłości,

Której ty nie zobaczysz

Nawet w snach twoich.

Możesz się starać patrzeć jak one,

Lecz nie czyń prób zrównania ich z tobą,

Życie nie ogląda się za siebie

I nie czeka na to, co już było.”

I mam taką małą prośbę – spróbujcie nie oceniać innych. Nie wiecie czy ta nieuczesana mama z rozwrzeszczanym i źle ubranym dzieckiem, nie ma dużych problemów. Sama czasem oceniam, wiem, że to trudne czegoś sobie nie pomyśleć ale bądźmy łaskawi dla innych. Kiedyś moja córka była zaniepokojona w przedszkolu, bo jedno dziecko non stop płakało i było na rękach pań opiekujących się dziećmi. Inne zaś współodczuwały jego nerwy. Pomyślałam, widząc tą mamę, która niemal wrzuca dziecko rano i ucieka, co z niej za matka… Potem dowiedziałam się, że: wychowuje sama dziecko i mieszka w domu samotnej matki, że dopiero się tu przeprowadzili, a synek wcześniej spędził 3 miesiące w szpitalu. No i „zatka-o mi kakao”. Od tamtej pory staram się nie oceniać. Nie wiem też czemu starsze panie roszczą sobie prawo do zwracania uwagi mijając się z mamami na chodniku dosłownie o wszystko… Czy ja tej pani mówię, że ma krzywo czapkę ubraną? Ehh..

Koniec wykładu. Amen. Teraz będzie już większej ilości prezentów dla dzieci, w różnych przedziałach wiekowych.

Chyba, że ktoś w komentarzach dorzuci swoje matczyne lub ojcowskie cztery grosze… Rady i własne doświadczenia mile widziane.

PS. Na trzech pierwszych zdjęciach – MY 🙂 Photo by Indygo czyli Kasia Piasecka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *